Krótka historia świecy

Nie od dziś wiadomo, że perfumy są atrybutem zarówno kobiet jak i mężczyzn. Perfumy sprawiają, że czujemy się lepiej i jesteśmy bardziej pewni siebie. I nawet jeśli codziennie nie wylewamy ich litrami to i tak towarzyszą nam na każdym kroku. Różne aromaty znajdziemy w kosmetykach, szamponach, mydłach, dezodorantach, płynach do płukania i roślinach rosnących na naszych parapetach. Mogą nam przywoływać dobre lub złe wspomnienia, budować nastrój i napawać optymizmem. Bo kto nie pamięta zapachów rozchodzących się z kuchni gdy mama piekła niedzielny placek… aż ślinka cieknie 😉 Ale skąd perfumy wzięły się w naszych domach i jakim cudem stał się rynkiem wartym 2 mld złotych w samej Polsce?

Mitologiczny Prometeusz kradnąc bogom ogień podarował ludzkości również perfumy w końcu „per fumum” w dosłownym tłumaczeniu to „przez dym” a żywica zawarta w drewnie to jeden z głównych składników perfum wykorzystywana po dziś dzień i to ona sprawia, że zapach ogniska tak dobrze się nam kojarzy. Palenie żywicy było również nieodzowną częścią rytuałów starożytnych cywilizacji. Ale palono również kwiaty, nasiona, rodzynki, wino, miód czy terpentynę. Tak powstały pierwsze kadzidła, których zapach jak np. mirra jest doskonale znana każdemu z nas. Każde kolejne odkrycia ludzkości rozwijały i dodawały do świata perfum nowe zapachy i nowe możliwości jego wydobycia. Dziś olejki zapachowe wydobywa się metodami destylacji (np. bazylia) i ekstrakcji (np. bergamotka) co możemy porównać do gotowania i mieszania się cieczy z zapachem oraz w wyniku tłoczenia na zimno np. z skórki pomarańczy. Ponadto niektóre zapachy wytwarzane są sztucznie i mają na celu wzmocnienie całej kompozycji, ale sztucznie wytwarzamy też takie, których naturalnie nie możemy wydobyć i są to głównie aromaty owocowe jak np. porzeczka i te, których wydobywanie jest nielegalne ze względu ochronę zagrożonych gatunków jak np. piżmowce.

Ale co w tym drogiego i magicznego? Każdy z nas kto czytał Pachnidło słysząc perfumiarz przenosi się do pracowni Giuseppe Baldini’ego gdzie na półkach w szklanych flakonach stały drogie aromaty a zaraz obok w wielkim kotle gotowały i mieszały się pączki róż i w wielkim napięciu czekaliśmy aż pierwsza kropla esencji kapnie z kranika by potem móc ją uwięzić w małej buteleczce. I nie jest to pod żadnym pozorem wymysł autora, bo aby uzyskać 1 kg olejku z róży damasceńskiej potrzeba aż 70 ton kwiatów co daję 30 pączków na jedną małą kropelkę, która później trafi do flakoniku naszych perfum. W tym flakonie nie jest jednak osamotniona i miesza się z innymi aromatami, o różnej wadze i intensywności a każda z nich ma za zadanie wzbogacić kompozycję, przedłużyć jej trwałość, jedne zapachy stłumić a inne wzmocnić. Niektóre pachną na początku inne dają o sobie znać trochę później zostając z nami na dłużej i towarzysząc nam przez cały dzień. I pewnie nikt mi nie uwierzy, ale zazwyczaj osobno nie są ani ładne, ani wartościowe.

Każda kompozycja wymaga szerokiej wiedzy i kunsztu, nie tworzy się ich na skrawku serwetki bo wymagają wiele pracy, prób, testów aby później móc trafić do kremów, balsamów, mydeł a przede wszystkim perfum i świec zapachowych. Wartość produktu to przede wszystkim składniki i sposób jego tworzenia, cała atmosfera pracy i cel, to ta magia zapachu niedzielnego ciasta, która prosto z naszej pracowni dociera do waszych domów ;).

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CONTACT US

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Wysyłanie

©2019 MiOlor

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?